Nieuchronna rewolucja
Wersja do druku >
Przyjmując Pakiet 3x20 kraje Unii Europejskiej rozpoczęły „zieloną rewolucję". Jej efektem ma być zmniejszenie do 2020 r. emisji CO2 oraz zużycia energii aż o 20% . Natomiast pozyskiwanie energii z odnawialnych źródeł ma być zwiększone w takim stopniu, aby jej udział w rynkach końcowych (energii elektrycznej, ciepła, paliw transportowych łącznie) wzrósł do 20% w Unii, a w Polsce przynajmniej do 15%.
Założenia te na pierwszy rzut oka wydają się być biurokratycznym wymysłem. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że w ciągu najbliższych lat Polska musi zainwestować miliardy złotych w swój system energetyczny, któremu w przeciwnym wypadku grozi mniej więcej to, co działo się ostatniej zimy na Śląsku i w Małopolsce, sprawa staje się poważna. Generalnie, ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza zakłada budowę dwóch elektrowni jądrowych za w sumie ok. 110 mld złotych oraz elektrowni opalanych węglem za niewiele mniej. Warto zauważyć, że roczny budżet państwa polskiego wynosi mniej więcej tylko dwa razy tyle. To obrazuje skalę rewolucji.
Atom to za mało
Według profesora Jana Popczyka z Politechniki Śląskiej, decyzja o budowie elektrowni jądrowych zdeterminuje rozwój polskiej energetyki na kolejne 100 lat. Co więcej, taka inwestycja może negatywnie wpłynąć na innowacyjność w Polsce. Motywacja do poszukiwań nowych rozwiązań ulega osłabieni , kiedy wszystkie siły zostają skierowane na jeden front. Prof. Popczyk usilnie propaguje wariant konkurencyjny w stosunku do rozwoju klasycznych mocy energetycznych. Skoro, jak zauważa, w bogatej Europie Zachodniej już rozpoczęto rewolucję energetyczną, a Niemcy zawierają z Rosją sojusz nie tylko w sprawie gazociągów, ale także energii odnawialnej i zmniejszenia energochłonności gospodarki, to racją stanu naszego kraju jest przeniesienie rewolucji do polskich gmin. Twierdzenia swoje opiera na konkretnych wyliczeniach dotyczących bilansu energii, możliwości technologicznych i dotychczasowych niepowodzeń modernizacyjnych.
Według prof. Popczyka, redukcję emisji dwutlenku węgla rozpatruje się w Polsce wyłącznie mając na uwadze wielkoskalową elektroenergetykę i ciepłownictwo. To znaczy, jeśli uda się spalić w elektrociepłowniach węgiel w sposób bardziej neutralny dla środowiska, to Pakiet 3x20 być może doczeka się realizacji, ale takie podejście jest mało perspektywiczne. Nie uwzględnia się ogromnego potencjału tkwiącego w energii odnawialnej, którego uruchomienie zmieni krajobraz energetyczny. Szczególnie w setkach gmin.
Nowe trendy w energetyce
W ostatnich latach, w efekcie fuzji i przejęć, powstały wielkie grupy elektroenergetyczno-gazowe, które zdominowały rynki europejskie. Jednak wyraźnie widać już inne, bardzo silne trendy – powstają niezależne sieci lokalnych przedsiębiorstw multienergetycznych. Niewielkie, elastyczne firmy produkujące zieloną energię elektryczną zaczynają tworzyć sieć oplatającą coraz większe obszary Europy. Składają się na nie stosunkowo nieduże, ale liczne centra grupujące elektrownie wiatrowe, biogazownie, elektrownie wodne.
W tym kontekście przebojowo zapowiada się opracowany przez ENERGA-Obrót SA system noszący nazwę „Dom Energetyczny". Zakłada on montaż w jednym domu lub gospodarstwie (osiedlu, kompleksie budynków) urządzeń produkujących energię wiatrową, słoneczną i pozyskiwaną z pompy cieplnej. Największą wartością systemu jest jednak założenie, iż wyprodukowaną w tych mikrogeneracjach energię można sprzedawać do ogólnokrajowej sieci, co zmniejsza koszty ogólne przedsięwzięcia.
Szacuje się, że rozwój energetyki rozproszonej, czyli biogazowi i tzw. systemów kogeneracyjnych (jednoczesne wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej) może do roku 2020 spowodować napływ na polskie obszary wiejskie komercyjnych inwestycji o wartości 50 mld zł. Fachowcy twierdzą, że kogeneracja oparta na biogazie jest wyjątkowo opłacalna i wydajna, jeśli wykorzystuje się do niej oczyszczalnie ścieków, komunalne wysypiska śmieci lub ukierunkowane gospodarstwa rolno-przemysłowe. Radykalnie zmniejsza się tym samym emisja CO2. Gospodarstwa rolne przekształcają się w przedsiębiorstwa, które płacą podatki jak wszystkie pozostałe. To oznacza zmiany strukturalne i społeczne.
Gdy mówi się o energetyce w Polsce, trudno dzisiaj ominąć nowe zjawiska zachodzące na polskiej wsi. Otóż w 2009 roku pojawiła się nadprodukcja 6 mln ton zboża, którego rolnicy nie mieli komu sprzedać. Rozwiązanie, aczkolwiek tymczasowe, zostało znalezione – rząd przygotował regulacje umożliwiające przeklasyfikowanie zboża na biomasę, którą można spalać w wielkich elektrowniach. Do uprawy wspomnianej nadwyżki zbóż wykorzystano ok. 1,8 mln hektarów dobrych gruntów. Wartość opałowa żyta wynosi ok. 4,2 MWh/t, a jego cena rynkowa w końcu 2009 r. wynosiła 250 zł/t. Dla węgla wartość opałowa wynosi ok. 6,9 MWh/t, a cena ok. 700 zł/t. Nie wygląda to dobrze. Sęk w tym, że wyprodukowanie na tymże areale klasycznych roślin energetycznych, czyli kukurydzy, buraków energetycznych, itp. mogłoby dać biogaz, z którego można uzyskać sześć razy więcej energii.
Według profesora Popczyka, popełniamy dwa fundamentalne błędy. Po pierwsze, doprowadzamy do produkcji zbędnego zboża. Po drugie, spalamy je zamiast propagować hodowlę roślin wykorzystywanych w biogazowniach. Profesor jest przekonany przy tym, iż rolnictwo energetyczne nie będzie miało negatywnego wpływu na produkcję żywności.
Biogazownie przyszłością wsi
Ale to nie wszystko. Konwergencja energetyki i rolnictwa może pobudzić do rozwoju społeczności wiejskie w dużym stopniu pozbawione udziału w dotychczasowym rozwoju cywilizacyjnym. Biogazownie energetyczno-utylizacyjne mogą skokowo przyspieszyć postęp w uprawach rolnych, zwiększyć zarazem bezpieczeństwo energetyczne gmin wiejskich. Z obliczeń profesora Popczyka wynika, że rynek mikrobiogazowni utylizacyjnych kształtuje się na poziomie 100 tysięcy instalacji. Oprócz tego, jak twierdzi, potencjał nauk biotechnologicznych jest większy aniżeli nauk zajmujących się fizyką jądrową, które trudniej zastosować w praktyce małego biznesu. Fermentacyjne technologie zgazowywania biomasy, ogniwa biopaliwowe itp. czekają o wiele bardziej spektakularne odkrycia, ponieważ są mniej w porównaniu z fizyką jądrową zbadane.
Jeśli nie nastąpi rozwój rolnictwa energetycznego, profesor przewiduje narastanie konfliktów na wsi, aż do kryzysu strukturalnego związanego z nadprodukcją rolnictwa żywnościowego. W latach 2014-2020 rozpocznie się wygaszanie w Unii Europejskiej Wspólnej Polityki Rolnej, czyli zmniejszanie dopłat rolnikom. Pomruki niezadowolenia są raczej do przewidzenia. Nowe technologie najczęściej zaczynają być stosowane w sytuacjach kryzysowych. Sęk w tym, żebyśmy jako jedni z niewielu w Europie, przestrzega profesor, nie zostali z energetyką węglową, która przytłoczy całą branżę. Wraz z przemijaniem kryzysu gospodarczego powinna rosnąć siła innowacyjności. Gruntowna przebudowa energetyki jest nieuchronna.
Opracował Jarosław Mykowski
Na podstawie:
1. Wykład prof. Jana Popczyka inaugurujący rok akademicki 2009/2010 w Politechnice Śląskiej;
2. Energetyka: światowy poligon innowacyjności XXI wieku, ChrońmyKlimat.pl, 2009.11.26;
3. Wywiad w „Czysta Energia" – nr 10/2008
4. Wywiad Dziennik Gazeta Prawna, 2010.02.03
5. Dom Energetyczy, Jan Popczyk, luty 2010


