Na spacerze
Wersja do druku >Zerwane sieci energetyczne – ostrożnie po wichurze
W odniesieniu do linii energetycznych pamiętać należy, że nawet najtrwalsze i najlepsze instalacje elektryczne są podatne na mechaniczne uszkodzenia. Z reguły zerwanie przewodów elektrycznych lub połamanie słupów, na których są zawieszone, to efekt letnich burz, którym towarzyszy porywisty wiatr. Silne wichury łamią także gałęzie drzew, które spadają wprost na przewody.
Zdarza się, że w zerwanych przez wiatr liniach średniego napięcia przewody elektryczne nie dotykają ziemi, a więc wciąż stanowią zagrożenie dla wszystkich ciekawskich, którzy chcieliby się do nich zbliżyć.
Kiedy w trakcie spaceru po lesie napotkamy na leżące na ziemi słupy i przewody elektryczne obowiązuje nas fundamentalna zasada – pod żadnym pozorem nie należy zbliżać się do takiego miejsca.
Po intensywnych opadach deszczu mokra ziemia i wilgotne powietrze są doskonałymi przewodnikami, a zjawisko „łuku elektrycznego" powoduje, że możemy zostać porażeni nawet z odległości paru metrów, nie mając bezpośredniego kontaktu z zerwanym przewodem. Jeżeli znajdziemy zerwane lub niezabezpieczone przewody elektryczne mamy obowiązek poinformowania o takim znalezisku Pogotowie Energetyczne. Kontakt z pogotowiem umożliwia numer telefonu 991.
Zerwana napowietrzna sieć elektryczna to sytuacja wyjątkowa i zdarzająca się sporadycznie. Mimo zastosowania najlepszych nawet zabezpieczeń, takie awarie czasami się zdarzają. Spacerując w pobliżu sieci wysokiego napięcia warto upewnić się, czy znajduje się ona wysoko, na swoim miejscu. Staje się to szczególnie ważne zwłaszcza wtedy, gdy tam gdzie zdecydujemy się spędzać wakacje, przechodzić będą letnie burze lub wiać będzie porywisty wiatr.
Słupy sieci energetycznej nie służą do wspinaczki
Pomimo tego, że infrastruktura służąca do przesyłu energii elektrycznej jest zabezpieczona przed dostępem osób nie posiadających do tego odpowiednich uprawnień, zdarzają się ludzie, którzy postanawiają udowodnić sobie lub innym, że jest inaczej. Najczęściej zdarzającym się przypadkiem łamania zasad bezpieczeństwa w tym obszarze są wszelkie próby wspinaczki na słupy, na których umieszczone są linie energetyczne. Bez względu na to, co stanowi motywację dla wspinaczy, finału łatwo można się domyślić. Smutnym i niestety nie jedynym, przykładem jest historia kilkunastoletniego chłopca, który założył się z kolegami, że wejdzie na słup i dotknie linii energetycznej. Porażony prądem spadł z dużej wysokości, a w wyniku upadku uszkodził kręgosłup. Co więcej, aby ratować jego życie lekarze zmuszeni byli amputować mu obie ręce.
Podobne fatalne konsekwencje może mieć wspinaczka na drzewa lub dachy budynków znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie linii przesyłowych.
Jeżeli tego typu aktywność wymuszona jest pracami remontowymi lub potrzebą obcięcia gałęzi drzew, współpraca z zakładem energetycznym staje się koniecznością.
Stacje transformatorowe – nieszczęście gotowe
Nastoletni Jaś został porażony prądem o wysokim napięciu podczas próby ukrycia się przed burzą na terenie stacji transformatorowej, do której udało mu się dostać przez otwarte drzwi. Chłopiec może mówić o szczęściu, mimo tego, że w wyniku porażenia prądem stracił rękę i nogę.
Zagrożenie jakie stanowić mogą stacje i skrzynki transformatorowe jest większe, gdy nie są one prawidłowo zabezpieczone, co zdarza się w wyniku działań złodziei, kradnących wszystko, co metalowe. Jeżeli w czasie wakacyjnych wypraw natraficie na niezamkniętą stację transformatorową albo niezabezpieczone szafki elektryczne ważne jest, by niezwłocznie zawiadomić o tym policję lub Pogotowie Energetyczne (podajmy raz jeszcze numer – 991). Zarówno złodzieje, którzy w celach rabunkowych otwierają stacje transformatorowe, jak i urlopowicze, którzy znajdą się w pobliżu już otwartej stacji narażeni są bowiem na poważne niebezpieczeństwo.
Błyskawica – znak śmiertelnego niebezpieczeństwa
Podobnie jak w przypadku opisanych poprzednio uszkodzonych napowietrznych linii energetycznych, także w odniesieniu do otwartych stacji transformatorowych wiele zależy od postawy często przypadkowych świadków uszkodzeń. To dzięki pochodzącym od nich zgłoszeniom odpowiednie służby mogą szybko dokonać niezbędnych napraw.
Niezabezpieczone stacje transformatorowe to wyjątki, jednak jeśli na nie trafimy – omijajmy je szerokim łukiem. Nie bez powodu umieszczane są na nich tabliczki oznaczone napisem „Nie dotykać! Urządzenie Elektryczne" oraz znak z charakterystyczną błyskawicą. To nie przypadek ani żart, tylko ostrzeżenie, które należy traktować z całą powagą.


